Salvatore nie dotarl co prawda na nasze wesele, ale jak widac co sie odwlecze to nie uciecze (przypadkowe spotkanie w Buenos czy swego rodzaju przeznaczenie :))
bandoneonista na Bazarze w San Telmo, w przerwie miedzy kolejnymi kawalkami - zapraszali na miloge, gdzie graja na zywo.
W tym samym miejscu z reszta przytrafilo nam sie niespotykane zdarzenie - na jednym ze stoisk z recznie robionymi i malowanymi zolnierzykami zostalismy poproszeni o pomoc w przetlumaczeniu kilku zwrotow z hiszpanskiego na polski :) najwyrazniej chcieli 'wyjsc' do klienta i w ten sposob pomoglismy jeszcze w czeskim i rosyjskim, za co ostatecznie dostalismy po figurce :) sa piekne..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz