protesty, pochody to w centrum buenos dzien powszedni, wybralismy sie z Misiem ktoregos dnia, zeby sie z bliska poprzygladac kilku godzinnej paradzie, poza tym w domu nie dalo sie juz wytrzymac strasznego halasu, postanowilismy wpasc w trans razem z mieszkancami
Misiek fotoreporter zatracil sie zupelnie, szusowal pomiedzy ludzmi, raz byl uczestnikiem skandujacej grupy, raz bacznym obserwatorem, zywiol...
Musial miec chyba przyjazny wyraz twarzy, bo kazdy chcial sobie zrobic z nim zdjecie :)
ja bylam tylko podgladaczka :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz